Konserwanty w kosmetykach

Konserwanty spełniają bardzo ważną rolę w kosmetykach. Ich zadaniem jest zapewnienie kosmetykowi trwałości. Środki konserwujące chronią przed bakteriami, grzybami i psuciem się kremu. Bez nich krem nadawałby się do użycia zaledwie przez kilka dni po wytworzeniu. Konserwanty mają jednak złą sławę. Coraz częściej słyszy się o niepożądanym działaniu konserwantów używanych w kosmetyce. Obawiamy się ich toksycznego oddziaływania na nasz organizm. Czy słusznie?

Wszystkie kosmetyki o dłuższym terminie ważności muszą być konserwowane.

Konserwanty mogą być problemem głównie dla osób o wrażliwej skórze. Jednak użycie kremu zakażonego może prowadzić do dużo poważniejszych komplikacji, niż te wywołane negatywną reakcją na konserwant. Dlatego rezygnacja z konserwantów jest niemożliwa. Osoby ze skłonnością do alergii i o wrażliwej skórze powinny sięgać po kosmetyki o niewielkiej ilości konserwantów. W kosmetykach naturalnych rolę konserwantu pełni niekiedy Alcohol Denat. Kosmetyki zawierające więcej niż 15% alkoholu są automatycznie zakonserwowane. Alkohol może jednak silnie podrażniać cerę wrażliwą. Kosmetyk jest uważany za naturalny, jeśli 95% składników jest pochodzenia naturalnego. Pozostałe 5% może być chemiczne, jest więc możliwe, że nawet wybierając kosmetyki naturalne, mamy styczność z konserwantami chemicznymi.
Najpopularniejsze konserwanty używane w kosmetyce to:
– parabeny (INCI Phenylparaben, Propylparaben, Metylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Isobutylparaben),
– fenoksyetanol (INCI Phenoxyethanol),
– kwas sorbowy oraz jego sole (INCI Sorbic acid, Potassium Sorbate, Sodium Sorbate, Calcium Sorbate).
Są to również konserwanty najlepiej tolerowane przez skórę.

Swego czasu bardzo zła opinia krążyła o parabenach. Parabeny były podejrzane o wysoką toksyczność, a nawet kancerogenność. Jednak w wyniku dodatkowych badań Komitet Naukowy ds. Produktów Konsumenckich przy Komisji Europejskiej uznał, że stosowanie parabenów w kosmetykach jest bezpieczne. W chwili obecnej większość środowisk naukowych jest zgodna, że nie jest możliwy jakikolwiek wpływ parabenów na gospodarkę hormonalną człowieka, co wielokrotnie było zarzucane tym konserwantom. Badania potwierdziły, że parabeny bardzo słabo przenikają przez barierę naskórkową. Dodatkowo, po przeniknięciu do krwioobiegu parabeny są bardzo szybko metabolizowane. W licznych badaniach naukowych nie stwierdzono powiązania użycia parabenów z zachorowaniami na raka.

Na osobną uwagę zasługują konserwanty, będące pochodnymi formaldehydu. Formaldehydy były pierwszą substancją konserwującą stosowaną w kosmetykach. Są to substancje poważnie podejrzane o działanie rakotwórcze i uważane za silny alergen. Pochodne formaldehydu w kosmetykach to m.in.: 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol; Diazolidinyl Urea; Imidazolidinyl Urea; Bromopol, DMDM Hydantoin, Quaternium–15). Związki same w sobie nie są szkodliwe, jednak mogą wchodzić w reakcję z innymi składnikami i wytwarzać prawdziwy formaldehyd, który jest już mocno toksyczny. Dlatego prawo dopuszcza stosowanie formaldehydu tylko w ściśle określonej ilości, co wcale nie sprawia, że możemy czuć się bezpiecznie. Powinniśmy zwłaszcza unikać kosmetyków, które zawierają jednocześnie kilka pochodnych formaldehydu, które mogą ze sobą oddziaływać.

Bardzo niebezpiecznym konserwantem jest też polyacrylamide. Jego działanie kancerogenne zostało nawet udowodnione badaniami naukowymi. Tym bardziej niezrozumiałe jest pozwolenie na jego ciągłe używanie w kosmetyce. Co prawda, nałożone jest ograniczenie co do ilości zastosowania tego konserwantu w kosmetyku, jednak nie rozwiązuje to problemu. Polyacrylamide odkłada się bowiem w organizmie i nie jest z niego systematycznie usuwany. Kumulacja tego składnika w organizmie może zatem mieć przykre konsekwencje. Ogólnie lepiej go unikać, zwłaszcza gdy znajduje się na początku składu. Jeśli ktoś już decyduje się na używanie kosmetyku z polyacrylamidem, powinien robić dłuższe przerwy w jego stosowaniu. Najlepiej jednak unikać ryzyka i omijać takie kosmetyki z daleka. Absolutnie powinno się także unikać kosmetyków, które jednocześnie zawierają w składzie polyacrylamide i pochodne formaldehydu – ich połączenie uwalnia prawdziwy formaldehyd.

Najbardziej bezpieczne wydają się konserwanty naturalne. Najczęściej są to olejki roślinne, które oprócz właściwości pielęgnacyjnych, mają działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybiczne, mogą więc pełnić rolę konserwantów. Głównymi przedstawicielami tej grupy są olejki tymiankowy (Thymus vulgaris) i goździkowy (Syzgizum aromaticum), olejek drzewa herbacianego (Melaleuca alternifolia), męczennicy (Passiflora incarnata), lawendowy (Lavandulla officinallis), cynamonowy (Cinnamomum ceylanicum), szałwii muszkatołowej (Salvia sclarea), oczaru Wirginijskiego (Hamamelis Virginiana L.). Konserwanty naturalne mogą jednak uczulać.

Na koniec warto zwrócić uwagę, że pojawiająca się na opakowaniu informacja, że kosmetyk nie zawiera konserwantu oznacza, że w jego składzie nie ma żadnego ze znajdujących się na liście dopuszczonych w danym kraju do tego celu związków. Jeżeli w kosmetyku pojawiają się składniki, których podstawowym zadaniem nie jest konserwowanie, a które dodatkowo wykazują takie właściwości, działanie to nie musi być deklarowane.

Reklamy

7 uwag do wpisu “Konserwanty w kosmetykach

  1. Mam pytanie: skąd zaczerpnęłaś te informacje? chodzi o bibliografię;] najbardziej interesuje mnie wzmianka o konserwantach naturalnych. pzdr!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s